6 czerwca, 2026

Blokada morska Wenezueli mało prawdopodobna, by poważnie wpłynęła na światowy rynek ropy

Blokada morska Wenezueli mało prawdopodobna, by poważnie wpłynęła na światowy rynek ropy

„`html

Za baryłkę ropy typu WTI w środę trzeba było zapłacić 56,5 USD, czyli o ponad 2 procent więcej niż dzień wcześniej. W tym samym czasie cena ropy Brent wzrosła o 1,8 procent, przekraczając delikatnie poziom 60 USD za baryłkę. Taką reakcję rynku wywołało ogłoszenie przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa morskiej blokady Wenezueli.

Wzrost napięcia i wpływ na rynek

Według prezydenta Trumpa Wenezuela została otoczona przez największe w historii Ameryki Południowej siły zbrojne, a działania te będą zintensyfikowane, dopóki kraj ten nie zwróci Stanom Zjednoczonym „skradzionej” ropy, ziemi oraz innych aktywów. Trump argumentował, że reżim Maduro wykorzystuje zasoby do finansowania własnych interesów, przemytu i innych przestępstw, dlatego wenezuelska władza została uznana za zagraniczną organizację terrorystyczną.

Eksperci przewidują na razie ograniczony wpływ tych decyzji na światowy rynek ropy. Jak podaje Andy Lipow z firmy Lipow Oil Associates, całkowite embargo na ropę z Wenezueli mogłoby zredukować globalną podaż o 800–900 tys. baryłek dziennie, co skutkowałoby wzrostem ceny o około 2–3 USD za baryłkę. Jednak zważywszy na nadwyżkę surowca wynoszącą obecnie około 2 mln baryłek dziennie, rynek pozostałby dobrze zaopatrzony.

Wpływ Chin i rynków trzecich

Lipow zauważa, że istotne będą działania Chin – największego importera wenezuelskiej ropy, chętnie korzystającego z jej niższych cen. Państwo to może nie być skłonne do stosowania się do amerykańskich sankcji, co pozwoliłoby na dalszy napływ wenezuelskiej ropy na światowy rynek.

Bob McNally z Rapidan Energy Group szacuje, że sankcje nałożone na tankowce objęłyby około 0,3 mln baryłek dziennie spośród 0,9 mln całkowitego eksportu surowca z Wenezueli. Nie byłoby to wystarczające, aby wywołać trwały wzrost cen ropy.

Problemy Wenezueli z wydobyciem

Choć Wenezuela posiada ogromne złoża ropy naftowej, w ostatnich latach jej produkcja znacząco spadła – głównie z powodu niedoinwestowania i słabego zarządzania państwowym koncernem naftowym PDVSA przez socjalistyczny rząd Nicolasa Maduro. Podczas gdy dekadę temu wydobycie przekraczało 2,6 mln baryłek dziennie, w listopadzie zeszłego roku wyniosło zaledwie 1,07 mln baryłek dziennie według firmy Rystad Energy, a według danych Bloomberga – tylko 960 tys. To mniej niż produkcja Libii (1,38 mln), Angoli (1,1 mln), a nieco więcej niż Argentyny (917 tys.). Dla porównania, Stany Zjednoczone w listopadzie osiągnęły wydobycie na poziomie rekordowych 12,6 mln baryłek dziennie.

Sytuacja cenowa na rynku ropy

Decyzja o blokadzie Wenezueli została podjęta w momencie, gdy ropa naftowa była najtańsza od ponad czterech lat. W wtorkowy wieczór cena baryłki WTI zamknęła się na poziomie 55,27 USD, co stanowiło najniższą wartość od lutego 2021 r. i było o 23 procent niżej niż na początku 2025 roku. Od styczniowego szczytu ropa WTI potaniała o niemal 30 procent.

Czynniki wpływające na zmiany cen

  • Wzrost wydobycia przez kraje OPEC+ po okresie ograniczeń podażowych
  • Malejące ryzyko geopolityczne ze względu na potencjalne rozmowy pokojowe dotyczące Ukrainy
  • Możliwość zniesienia sankcji na rosyjskie firmy naftowe i infrastruktury po porozumieniu

Jorge Leon z Rystad Energy wskazuje, że ewentualne porozumienie pokojowe mogłoby szybko zredukować ryzyko zakłóceń w dostawach z Rosji, umożliwiając powrót znacznej ilości surowca na rynek. Takie rozstrzygnięcia miałyby również wpływ na politykę OPEC+ dotyczącą wielkości produkcji.

Mediana prognoz cen ropy WTI na koniec 2026 roku, zebranych przez agencję Bloomberg, wynosi 59,6 USD za baryłkę. Wśród poszczególnych prognoz pojawiają się wartości od 51 USD (JPMorgan Chase) do 72 USD (Bank of America Merrill Lynch). Dyskusja koncentruje się wokół tego, czy obecna nadwyżka surowca wystarczy do utrzymania niskich cen, czy jednak może się okazać mniejsza niż przewidywano, a popyt – wyższy.

  1. Rynek ropy zaczyna rok 2026 w atmosferze krótkoterminowego spokoju i długofalowych niepokojów.
  2. Pod względem podaży sytuacja wydaje się stabilna: zapasy wzrosły, wzrost popytu wyhamował, a krzywa cenowa jest płaska.
  3. Pod powierzchnią jednak rośnie presja strukturalna, ponieważ świat przez następne dekady będzie potrzebował nowych źródeł ropy, a obecne ceny mogą nie zachęcać producentów do wystarczających inwestycji.

John J. Hardy z Saxo Banku zauważa, że choć krótkoterminowo sytuacja wydaje się opanowana, to w dłuższej perspektywie może zabraknąć motywacji do rozwijania nowych inwestycji w sektorze wydobycia ropy, co stanowi realne wyzwanie dla globalnego rynku energii.

„`