20 marca, 2026

Trump triumfuje, Zełenski krytykuje bezczynność Europy. Davos symbolizuje zmierzch dawnego porządku

Trump triumfuje, Zełenski krytykuje bezczynność Europy. Davos symbolizuje zmierzch dawnego porządku

„`html

Transatlantycki sojusz – ku końcowi?

Historia powojennego sojuszu transatlantyckiego, największego i najskuteczniejszego przedsięwzięcia w historii stosunków międzynarodowych, zdaje się zmierzać ku końcowi podczas tegorocznego spotkania w Davos. Już za prezydentury Donalda Trumpa sojusz napotykał na trudności, a jego reputacja została nadszarpnięta przez wycofanie się USA z Afganistanu pod rządami Joe Bidena. Chociaż wspólne działania na rzecz wsparcia Ukrainy oraz włączenie Szwecji i Finlandii do NATO były ważnymi momentami, okazały się jedynie chwilowym opóźnieniem w nieuchronnym procesie upadku.

Polityczne manewry Trumpa

21 stycznia, kiedy prezydent USA wystąpił jako główny mówca forum, po raz kolejny przyciągnął uwagę świata. Już wcześniej w rozmowie z „The Atlantic” oznajmił, że jego misją jest nie tylko kierowanie krajem, ale i światem. Jego wystąpienie w Davos przyciągnęło tłumy zgromadzonych delegatów do tego stopnia, że organizatorzy musieli wypraszać nawet posiadaczy priorytetowych biletów, zarezerwowanych zwykle dla ministrów i głów państw.

Słownie zapewnił, że nie przejmie Grenlandii siłą, jednak w rozmowie z Fox News jasno wyraził intencję przejęcia pełnej kontroli nad wyspą. Dla Trumpa ważne mogłyby być kontrakty wydobywcze, które pozostają w gestii półautonomicznego rządu Grenlandii, eliminując potrzebę uzyskania zgody Kopenhagi.

Teorie wokół Grenlandii

W internecie i szwajcarskich kuluarach krążą dwie teorie dotyczące Grenlandii. Pierwsza odnosi się do manipulacji giełdowych i cen obligacji na dużą skalę. Ekonomiści stworzyli model zachowań Trumpa w związku z ogłaszaniem taryf, który obejmuje cykl 7-10 dni, zaczynający się przed weekendem. W tym czasie inwestorzy są wystawieni na niepewność, co prowadzi do tzw. double dip, czyli dwukrotnych spadków cen i notowań. Wtedy pojawia się teatr dotyczący wycofywania ceł, wspierany przez deklaracje ze strony administracji. Model ten sprawdził się wielokrotnie.

Druga teoria, o czym wspomniał były urzędnik z administracji Bidena w rozmowie z „Polityką”, sugeruje, że działania Trumpa wokół Grenlandii są próbą manipulacji giełdowymi indeksami oraz jego egoistycznym projektem. Dopóki dotyczyło to jedynie handlu międzynarodowego, model działał, ale po Davos dodano do tego elementy przejęcia kontroli nad terytorium obcego państwa.

Koniec ery transatlantyckiej?

Pomimo braku większych incydentów, jak np. uruchomienie unijnego instrumentu antyprzymusowego wobec USA, fakt, że delegacje francuska i niemiecka wspominają o jego możliwości zastosowania, jest znaczący. Nawet czołowi polityczni gracze, znani z prawicowych i antyunijnych poglądów, przestali chwalić Trumpa. Relacja transatlantycka wydaje się definitywnie zakończona.

Europa wobec zmienionej rzeczywistości

Widoczne jest, że tylko niektóre kraje, jak państwa nordyckie, Francja, Niemcy czy Wielka Brytania, mogą sobie pozwolić na samodzielną walkę o niezależność. Polska i kraje bałtyckie są zbyt uzależnione od amerykańskich (choć teoretycznych) gwarancji bezpieczeństwa, aby publicznie krytykować USA. Sytuacja w Davos okazała się więc dla Polski niekorzystna. Światowy porządek powojenny był „iluzją, która nam wszystkim służyła”, jak podkreśla premier Kanady Mark Carney, a Polska była jednym z jego beneficjentów. Próby uniezależnienia się Europy oznaczają trudniejsze wyzwania dla Warszawy, która gra na dwóch fortepianach – chwaląc USA za zmuszenie Europy do zbrojenia się i Europę za próbę ustanowienia autonomii strategicznej.

W Davos zaczęto kształtować nowy porządek. Mark Carney ujawnił się jako lider tzw. middle powers, a Wołodymyr Zełenski zrugał europejską bierność. Nowy porządek świata dopiero się tworzy, a najbliższe tygodnie pokażą na ile zmiana postawy europejskich liderów, takich jak Merz, Macron, von der Leyen czy Costa jest trwała. Koniec starego świata nie oznacza zakończenia istnienia NATO ani Unii Europejskiej, ale oznacza koniec udawania. W tym roku w Davos po raz pierwszy głośno mówiono o rozpadzie międzynarodowego porządku i powojennej umowie społecznej.

„`